25.09.2013

Czy kot może żyć na walizkach?

Bąbel jest malutki, rudy i grubiutki, a ja mam ogromną ochotę go przygarnąć. Tak bardzo chciałabym mieć kociego przyjaciela. Niestety kot nie może żyć tak jak ja na walizkach, a na dodatek na piętrze bez dostępu do swobodnego chodzenia swoimi ścieżkami.
To nie pierwszy kot, któremu chcę dać dom. Po pierwsze Stasia zawsze ma jakieś kociaki, bo kotka to niezła ladacznica. A po drugie mama Blastera też ostatnio chciała mi jednego podarować. I to z jakim ogromnym komplementem! Powiedziała, że szuka im dobrego domu i żebym dostrzegła, że to właśnie mi proponuje kociaka. Nie powiem, ucieszyło mnie to. Po trzecie w tam tym roku znalazłam Fajka. Co prawda dom też mu znalazłam, ale mogłam go wtedy przygarnąć. Niestety zaginął bez śladu.

Od ponad miesiąca żyję w kompletnym bałaganie, chaosie nie do ogarnięcia. Od ponad miesiąca czekam na szafę, bo jakiś kretyn (i nie nazywam go tak bez powodu) nie potrafi się wyrobić w czasie, a na dodatek przywozi źle skrojoną. A ja ciuchy w paczce, tylko łóżko do dyspozycji, nie mówiąc już o tym, że na 2 tygodnie przeniosłam się do dużego pokoju. I wszystko rozpieprzone, wszystko pochowane, wszystko nie wiadomo gdzie. Dobrze, że chociaż jeszcze siebie odnajduję, ale tylko do przyszłego tygodnia. Rozpoczyna się studiowanie i zostawię za sobą ten bajzel.

Pogniewałam się z Babcią Z. Ostatnio nie rozumiem jej dziwacznych poczynań, lamentu, robienia ze mnie wyrodnej wnuczki, z Mamy córki, narzekania na wszystko i wszystkich, pretensji. Jak bardzo ją lubię, tak ostatnio jej nie lubię. Coś się z nią dzieje nie dobrego. Co prawda ja nie powinnam w przypływie emocji jej ubliżyć i za to ona się gniewa, a mi jest smutno. Bo jak nieraz zrobiła coś głupiego to byłam na nią wkurzona, teraz zwyczajnie jest mi przykro. I tu jest chyba ta różnica przez którą tak trudno jest mi powiedzieć przepraszam. Druga, że ja się pokajam, a ona i tak niczego nie zrozumie, nie przemyśli. Mama i Grzyb mówią, że nie ma sensu się gniewać. Wiem, ale jest mi bardzo trudno. 

Zdrowe II śniadanie: bagietka czosnkowa i energy drink.

23.09.2013

Trochę września

Laptopek do mnie wrócił!
Tyle myśli mi pouciekało przez ten bark dostępu do komputera. I się nie poukładają na nowo tak jak były, ale spróbuję.

Na początku września trafiłam do polskiego raju wycieczką do Roztoczańskiego Parku Narodowego. Zamość ładny, ale przedłużający się pobyt w tej małej pipidówie całkowicie zniechęcił mnie do tego miejsca. Jest ślicznie. Wypić kawę i spierdalać. 
Natomiast rezerwaty w których byłam składające się na Roztoczański PN - cudne! Idealne miejsce, żeby uciec od świata, pospacerować i pozachwycać się naturą. Wrócę tam!









Pięknie tam, prawda? 


Kolejny tydzień był parszywy.

W weekend się odprężyłam. Najpierw u Zagłady, a później z Grzybem w baszcie, gdzie spotkałam Paulę G. Nie widziałam jej od 2 lat, a tak miło spędziłyśmy w 5 (bo jeszcze jej 2 koleżanki) wieczór. Znajomy, z którym kiedyś pracowałam przyszedł się najpierw poprzytulać z każdą, a następnie dostałyśmy po penisie. Balonowym, kolorowym, małym, dużym, ogromnym, każdym innym. Spędziłam miło i inaczej wieczór. Było super. 

Na dziś tyle ogarniętych myśli.