30.07.2013

zmusza do myślenia?

Kipi we mnie złość. Tak bardzo, że chce się płakać. 
Nie rozumiem tego. Nie rozumiem takiego zachowania. Nie rozumiem z czego to wynika. Z wychowania, z nieobycia, z braku rozsądku i jakiegoś pomyślunku? Nie wiem, nie rozumie, ale nienawidzę tego.
Nienawidzę się prosić, nienawidzę powtarzać, nienawidzę zmuszać do oczywistości. I zero odpowiedzi na zarzucane czyny, a raczej ich brak.

Znowu Śmierć przeszła blisko mnie. I po raz kolejny zmusza do myślenia. 
Po pierwsze postanowiłam napisać pośmiertne listy. Jeden na pogrzeb, bo jest to za smutna uroczystość. Grzyb byłaby odpowiednia do przeczytania tego, a przynajmniej widzę ją w tej roli. Następne na pewno dla Wybranka mego serca i Mamy. Może kogoś jeszcze? I jeszcze "ostatnie moje wole".
Po drugie, dzięki Blasterowi uświadomiłam sobie jak chciałabym, żeby wyglądało moje odchodzenie (tylko o wizycie Śmierci musiałabym widzieć). Chciałabym spotkać się z najbliższymi, a z nimi odwiedziłby mnie stefan. Po wizycie stefana i znajomych, powiedziałabym "do widzenia".
I to jest właśnie trzecie: "do widzenia". Wyraz, który daje obustronną nadzieję, że coś poza tym tutaj jeszcze jest, że kiedyś, gdzieś wszyscy się spotkamy. I to by było piękne odejść. 


"Jestem tego pewny
w głębi duszy o tym wiem
że gdzieś na szczycie góry
wszyscy razem spotkamy się
Mimo świata który
kocha i rani nas dzień w dzień
gdzieś na szczycie góry 
wszyscy razem spotkamy się."


A teraz wracam do świata Marilyn.

24.07.2013

Ogrodzieniec

Superwujek ostatnio wrócił. Aż mi się serduszko ucieszyło. Jak zawsze o mnie pamiętał i przywiózł mi czekoladę. Najlepszą czekoladę. I się wypytał o Chochlika. No kochany. Mama i Babcia Z. stwierdziły, że jak go nie ma to się za nim przykrzy. Mi teraz też się za nim sprzykrzyło.

Ostatnio wybraliśmy się do Ogrodzieńca z Cudnymi Wielbłądkami. Pozwiedzaliśmy zamek, zjedliśmy po oscypku i z powrotem do domu. Było sympatycznie i miło spędziłam niedzielne popołudnie. Następnym razem pojedziemy na zamek rabsztyński, bo bliżej. A może by tak zwiedzić wszystkie Orle Gniazda? Te zamki znajdują się w odległości nie większej niż 100 km. Niezły pomysł.
A propos mam zamiar kupić 2 mapy. Jedną Polski, drugą świata i zaznaczyć miejsca, które chcę odwiedzić lub w których już byłam, a gdzie zrobić replay. To będzie dobra motywacja.









17.07.2013

coś się we mnie zmieniło, na lepsze

Coś się we mnie zmieniło. Coś na lepsze.
Jeszcze jakiś czas temu w życiu by mi się nie chciało iść do sklepu. A ostatnio z własnej inicjatywy poszłam po składniki na kolację i to podczas deszczu. Na dodatek trochę więcej się ruszam i to też z własnej nie przymuszonej woli. I to dzięki temu, że rok temu źle się czułam i zaczęłam trochę dbać o siebie. Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
W ogóle ostatnio mam wrażenie, że zrobiła się moda na sport. A to nordic walking, a to jakiś fitness, promocja biegania, rower, basen. Jest i wisi w powietrzu chęć ruszania się. I chwała za to. Chwała dla mnie, że w tym minimalnie uczestniczę i mi się to podoba.

Czasami mam wrażenie, że się narzucam. I potrafię być upierdliwa.  
A może myśl o narzucaniu się jest spowodowana również lekkim odtrąceniem? Nie wiem. Czas z tym skończyć.

11.07.2013

marzy mi się morze

Chciałabym gdzieś jechać pod koniec sierpnia. Nigdy nie byłam na Mazurach i chciałabym kiedyś zobaczyć krainę jezior. Co prawda nie umiem żeglować, kajakować czy co tam, a komary zjadłyby mnie w całości, to chciałabym zobaczyć jak tam jest. 
Jednak marzy mi się morze. Posiedzieć w słoneczku na plaży, wejść do lodowatej  wody, polenić się na łonie natury. Kilka dni, nie dużej niż tydzień. Jak nie wypali ze znajomymi, jadę z rodzicami. 

Wkurza mnie moja bierność. Świat stoi otworem, a ja wewnętrznie mam jakąś blokadę i wynajduję głupie powody, szczególnie z brakiem pieniędzy, żeby gdzieś nie jechać. Muszę to zmieć, bo przecież wystarczy chcieć. DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO. Trzeba brać życie garściami, a ja muszę się tego nauczyć, bo to co zobaczę to moje.

08.07.2013

3 miesięczny chillout?

Wakacje z wolnym wrześniem. Udało mi się bardzo sprawnie załatwić sesję. 3 miesiące odpoczynku, a już po tygodniu nudzi mi się jak mopsowi. Jednak Mama mnie wyciągnęła na fitness. Byłam na brzuchomanii i bokwie, tego drugiego już nie opuszczę.

Weekend spędziłam w Skale ze znajomymi. Jest tam tak cudnie. Cisza i spokój. Nic cię nie obchodzi, leżysz na kocyku, czytasz i drzemiesz. Na mojej wsi nie ma takiego spokoju, zawsze coś się wydarzy. A w Skale można wychillować i mieć wszystko w dupie.